zamknij

Graficy na luzie

(C) Zaula

Siemaneczko, witam w Grafikach na luzie! Post ten miała się ukazać ociupinkę wcześniej, jednak mój ukochany sprzęcik zwany laptopem zawiesił się. W związku z tym musiałam go zawieźć do serwisu, gdzie to pracownik swoimi magicznymi rękoma naprawił mi laptopa, abym mogła dalej zajmować się tym co do mnie należy. W każdym razie już jestem i zaserwuję Wam dzisiaj porządne pytanie, które (mam nadzieję) zajmie miejsce w Waszej głowie na dłużej. Nie przewlekając rozwijajcie i czytajcie!
Przez pewien czas, zastanawiałam się, o co mam się was spytać, jaki temat poruszyć, aby wywołać trochę kontrowersji wśród grafików. I po paru wieczorach wpadłam na pomysł! Wkraczam dziś po części w tematy wiary, trochę w Wasze przekonania. Chcę Was zapytać co sądzicie o "życiu" po śmierci? Uważacie, że urodzimy się od nowa jako inna osoba, pójdziemy do tzw. Nieba, czy coś zupełnie innego? Czekam na komentarze!
Jeśli chodzi o mnie to wyobrażam sobie, że po śmierci, będziemy żyć tak samo. Jako my, w dowolnym wieku, jednak zamieszkamy nie na ziemi, a w jakiejś krainie, w której nie będzie śmierci. W moich wyobrażeniach, będziemy też mogli "schodzić" na ziemię i widzieć ludzi, którzy jeszcze żyją. (jestem katolikiem, ale mam pewne zbieżne wyobrażenia, co do tego tematu).

5 komentarzy:

  1. Osobiście jestem agnostykiem (wikipedia: Agnostyk nie jest przekonany do istnienia Boga (lub bogów), ale też nie zaprzecza jego (ich) istnieniu.) i ze mną jest tak trochę dziwnie, że ujmę to w ten sposób. Wy, jako katolicy/chrześcijanie na pewno wyobrażacie sobie to „życie po śmierci”, jednak ja w to nie wierzę, bo jak można snuć myśli na temat, jak będzie wyglądało nasze dalsze życie, gdy już całkowicie się skończy? Jednakże nie zaprzeczam temu i nawet gdyby coś takiego faktycznie było, to sądzę, iż byłoby to dosyć ciekawe miejsce (taka kraina, jak to napisałaś, gdzie żyją umarlaki). Natomiast nigdy się tego nie dowiemy, bo najpierw to umrzeć musimy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja, podobnie jak Allison, jestem agnostykiem i szczerze mówiąc bardzo często zastanawiałam się nad czymś takim jak "życie po śmierci" ale nigdy nie byłam w stanie wyobrazić sobie na przykład siebie po śmierci chodzącej po ulicach miasta i przyglądaniu się ludziom, tak jak teraz, z tą różnicą, że ci ludzie już by mnie nie widzieli. Dla mnie to temat rzeka bo jednocześnie nie wierzę w życie po śmierci a z drugiej strony jednak wyobrażam sobie, że coś takiego może mieć miejsce. To jest trudne do wytłumaczenia [przynajmniej dla mnie]. I jest to tak, jak moja poprzedniczka ujęła [tu pozwolę sobie zacytować]: "Natomiast nigdy się tego nie dowiemy, bo najpierw to umrzeć musimy."
    / o, raju.. po 14 godzinach na nogach mogłam trochę namieszać w swoim komentarzu jednakże mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto mnie zrozumie c:

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jestem wierząca, dość mocno, ale nie przesadnie, ale chyba czasem nie praktykująca(po prostu nie lubię tego, co się dzieje w kościele, jakie poruszają tematy itp). Czasem się modlę, zwłaszcza, gdy mam swoje lęki itp, chodzę do kościoła i noszę różaniec na nadgarstku. Ale to wszystko gryzie się z moimi upodobaniami (według kościoła nie nie powinnam lubić koloru czarnego i słuchać ciężkiego metalu, rocka czy uwielbiać Marilyna Mansona, ups xD).Zawsze jestem otwarta na innych ludzi, więc jak ktoś nie zaczyna mnie komentować pod kwestią wiary, też tego nie robię wobec niego. Co do życia po śmierci szczerze uważam, że jest jakieś niebo, ale wyobrażam sobie je bardzo dziecinnie (ogląda ktoś Supernatural?), uważam, że każdy trafi do swojego raju (jeśli nie trafi do piekła) i po prostu będzie mógł wybrać, czy chce coś zmienić czy zostać tam, gdzie się dostał. Tak, wierzę w aniołki i te inne.. :D ale pogmatwane xD

    OdpowiedzUsuń
  4. jestem katolikiem niepraktykującym oraz nie wierzę w kościół. Nie wierzę też w to, abyśmy żyli jakoś po śmierci. Ogółem mam wyobrażenie, że po śmierci następuje koniec. I tyle. Nie wyobrażam sobie reinkarnacji a już na pewno nie tego, abyśmy gdzieś tam plątali się po górze, patrząc na świat, po prostu nie potrafię przyjąć tego do siebie. Jeśli chodzi o istnienie Boga to już temat rzeka - gdy coś się dzieje to zawsze proszę o pomoc, ale do kościoła nie chodzę.
    Nie wierzę też w piekło ponieważ twierdzę, że jest ono tu, na ziemi ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie ta wiara w, że tak powiem "inny wymiar" jest ochroną, przed myślą, że kiedyś nadejdzie nieuchronny koniec i nie będzie już NIC. Trudno mi myśleć o tym, że jak umrę to już pustka, dno, nic, ciemność, nieświadomość i tak dalej. To mnie strasznie przybija...

    OdpowiedzUsuń