zamknij

Graficy na luzie


Koteł powrócił. Cieszycie się? Listopad miesiącem nowości, zmian, ulepszeń itepe, a więc i ja coś od siebie dodam. Przychodzę z "Grafikami na luzie". O co chodzi z tym luzem? Na czym będzie to polegało? Kto może brać udział i jakie są zasady? Powiem tyle: totalna odskocznia od tego, czym zajmujemy się na katalogu. Serio. "Graficy na luzie" to seria postów, pod którymi można tak po ludzku podyskutować na różne tematy. Kontrowersyjne, śmieszne bądź te niezbyt poważne. Muzyka, filmy, seriale, media, blogi - wiecie co mam na myśli? :)

W pierwszym wpisie chciałam z wami porozmawiać na temat tego, co sądzicie o Halloween. Święto obchodziliśmy (bądź nie) w zeszłym tygodniu, ale temat świeży i zapewniam, że za rok również każdy będzie go poruszał. Czy waszym zdaniem Kościół ma bzika i po prostu robi z igły widły zakazując chrześcijanom chodzenia po domach i przebierania się za negatywne postacie? 

30 komentarzy:

  1. O kościele itp. nie będę dyskutować, bo to co powiem, zawsze jest dziwne.

    Ale za to mnie denerwują te dzieci. Ludzie chcą spokojnie odpocząć domu, poleżeć w łóżku, pograć na komputerze, a nagle dzieci z maskami na twarzy przychodzą i wrzeszczą "Cukierek albo psikus!". Co gorsze, mój tata nie miał cukierków, więc dał im pizzę... ;c

    Taak, mam nadzieję, że ktoś coś zrozumiał z tego co napisałam. :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Na moje oskarzenia Kościoła nt. Halloween są jak najbardziej słuszne. Wystarczy sobie poczytac skąd wywodzi sie to "święto" i doczytac się co symbolizują dynie, kosciotrupy itede. Nawet nie zdajemy sobie sprawy jakie podteksty kryje Halloween. Oczywiście są jednostki które troche przesadzają , bo gdy ludzie obchodzą to święto nie mając na myśli wywolania szatana, albo nawet nie są świadomi zagrożeń-to wątpię ze coś ich opęta. Aczkolwiek lepiej nie otwierać sie za zło ktore tej nocy szaleje i pojsc zapalić znicz na grobie bliskich niż wydrążać dynię ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Co ciekawe, halloween nie jest amerykańskim świętem tylko... irlandzkim! A Irlandczycy to bardzo katolicki naród, oddany swojej wierze ;> Moim zdaniem opinia Kościoła katolickiego jest trochę przesadzona. Nie tylko w Halloween dzieją się złe rzeczy, a przebieranie się za potwory (co teoretycznie ma odstraszać złe duchy) nie wiąże się chyba z odprawianiem czarnych mszy i składaniem ofiar z dziewic? Czy ja o czymś jednak nie wiem? To trochę tak jakby każdy pisarz kryminałów był po części mordercą.
    A pójść do kościoła we Wszystkich Świętych oraz zapalić znicze na grobach bliskich można jak najbardziej! Osobiście zachęcam do zapalania zniczy nie tylko u rodziny, ale także na opuszczonych cmentarzach. W mojej miejscowości jest stary, zaniedbany cmentarz wojenny - część grobów jest już całkowicie zniszczona, ale w niektórych miejscach krzyże i nagrobki wciąż stoją.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Halloween przyszedł do Ameryki z Irlandii-racja, ale to nie oznacza że zostal przyniesiony przez
      ... Katolików. Dokładnie to pochodzi od celtyckich (czyt.poganskich)kapłanów zwanych Druidami, dla których 31 października był dniem czczenia demona śmierci i ciemności-Samhain. No i to wlasnie druidzi uprawiali magię i obrzędy, ktorych ofiarami byly nie tylko zwierzeta, ale tez ludzie. A to chodzenie po domach to już w ogóle ma ciekawe celtyckie powiazania.Btw.Halloween jest najważniejszym świętem w kościele Szatana, a więc ludzie nie wiedzą ze obchodzą to święto razem z satanistami w dokladnie tym samym czasie. No i:Przebieranie za duchy ma odstraszac zle duchy? Słyszałam że to ma działać w odwrotną stronę, no ale kazdy ma swoje zdanie xd

      Usuń
    2. Tak jak pan od matmy napisał dziś na tablicy "1920" i zapytał się co to za data. Kolega odpowiedział, że to powstanie "Ruchu Chorzów" >.>''' Co prawda pan miał na myśli poważniejsze historyczne wydarzenie, ale to tylko zbieżność dat :D A więc Halloween to święto satanistów czy celtów? Bo już się pogubiłam. Do tej pory wydawało mi się, że Halloween to celtyckie święto, a to, że sataniści w tym czasie mają swoje to tylko zbieżność. Nie mam pojęcia, nigdy nie uważałam się za satanistkę i nigdy się tym nie interesowałam. Aż chyba sobie coś poczytam o pogańskich zwyczajach i obrzędach. W jakieś książce spotkałam się z "Dzikim Gonem", ale ten aspekt był tak pobieżnie potraktowany, że aż mi się smutno zrobiło. Miałam sięgnąć do legend, ale o tym zapomniałam :( Słyszałam też, że medaliki, które są zwyczajem kościoła miały zastąpić pogańskie medaliony. Jejku, ale mi się pokręciła ta wypowiedź xD Znasz może jakieś ciekawe książki na ten temat? Mogłabyś coś polecić? :) Strasznie pobudziłaś moją ciekawość xD

      Usuń
    3. No satanisci kontynuują obrzedy druidów, pewnie conieco dodajac od siebie i jest to bardziej drastyczniejsze, az mrozace krew zylach:o a wiec halloween to ich wspolne swieto oparte na wspolnych pogladach. Nie jestem satanistką wiec nie powiem ci jak to tam wszystko wyglada hahah xd co do ksiazek na temat celtyckich wierzeń- nie czytalam, ale slyszalam o "Kod druidów i sekrety Celtów". Ogolnie oni mają własną mitologię ale nie znam jej dokladnie. Zazwyczaj takich rzeczy dowiaduję sie z tekstów publicystycznych, no i w sumie w wikipedii jest sporo napisane. :D *wikipedia my lovepedia* xD

      Usuń
    4. Poszukam w bibliotece, może jest gdzieś na stanie ten kod druidów. Dziękuję za polecenie! :D

      Usuń
    5. Ależ nie ma za co :D Pewnie jest wiele ciekawszych książek, ja lubię przeszukiwać tutaj: http://lubimyczytac.pl/ksiazki/t/celtowie :))))

      Usuń
    6. Halween to tak samo pogańskie święto jak Boże Narodzenie. Przy przechodzeniu na chrześcijaństwo kościół 'przerabiał' wiele pogańskich świąt na katolickie. Tylko, że Boże Narodzenie jest raczej świętem kiedy obchodzimy narodziny Jezusa, a nie Nocą Duchów. Jeśli chodzi o same przebrania to zgadzam się, że według tradycji mają one chronić przed złymi duchami z czasem zwyczaje się zmieniły. wiec teraz wygląda to inaczej niż kiedyś.
      Co do obchodzenia święta w Polsce jestem na NIE. Co dalej? Święto Dziękczynienia? Jesteśmy Polakami, mamy swoje święta, które powinniśmy obchodzić, takie które wiążą się z naszą tradycją. Zostawmy Hallween Amerykanom.

      Usuń
  4. Ja jestem niewierząca, więc w ogóle nie liczę się ze zdaniem Kościoła. Moje podejście do Halloween jest takie - to ma być zabawa. Razem ze znajomymi przeszliśmy się po mieście i było bardzo fajnie. Jak dla mnie to jest dobra okazja do spotkania się z innymi, bo kiedy chodzę do szkoły i do pracy, po prostu nie ma kiedy.
    Chedey, jeśli chodzi o podteksty Halloween - a Ty wiesz co oznaczają wszystkie symbole w czasie Bożego Narodzenia? Teraz w nieortodoksyjnych rodzinach katolickich to jest przede wszystkim tradycja i najważniejsze jest spotkanie z bliskimi. Podczas Halloween nie odprawia się czarnych mszy i nie przyzywasz Szatana, bądźmy realistami ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem akurat świadoma świąt których obchodzę i są dla mnie ważne. Tak, wiem co oznacza większość symboli Bożego Narodzenia i obchodzę to święto nie tylko by sie spotkać z rodziną, ale rowniez z Bogiem. No i nie jestem za tym, by obchodzić jakieś święto nie znając powodu obchodzenia ;_; To calkowicie nie ma sensu. Tak jak z Halloween, ludzie nic nie wiedzą skąd wywodzi się ten obrzęd, a zachecam do lektury o celtyckich ludach i druidach.

      Usuń
    2. "No i nie jestem za tym, by obchodzić jakieś święto nie znając powodu obchodzenia ;_; (...) ludzie nic nie wiedzą skąd wywodzi się ten obrzęd (...)"
      Jeśli ktoś nie zna tych wszystkich symboli tak, jak Ty znasz, Chedey, i korzysta ze świąt tylko dlatego, że jest to okazja do spędzenia czasu z bliskimi to nie ma mowy o tym, żeby dane święto było dla niego jakimś obrzędem, a co za tym idzie - tak naprawdę nie obchodzi on święta kościelnego czy jakiegoś celtyckiego, ale swoje własne, z własnymi tradycjami lub przyzwyczajeniami:p Skoro nie praktykuje przyjętych w tym obrzędzie tradycji (tylko np. swoje własne - tak jest u mnie, nie chodzimy do kościoła, bo nie widzimy w tym sensu, nie mamy na święta 12 potraw, każdy je, to co lubi i tyle, mamy swoje tradycje, które nie mają żadnego związku tak naprawdę z tradycjami kościelnymi czy jakimikolwiek innymi i po prostu, przez całe święta, delektujemy się dniami wolnymi od pracy, bo w końcu mamy czas, który możemy spędzić razem) to tak naprawdę żadnego obrzędu nie obchodzi:p Tak mi się wydaje.
      Skoro nie idę na cmentarz, aby zbezcześcić nagrobki i zjeść tam kota, tylko obchodzę Halloween po swojemu (co nie ma żadnego związku z tymi obrzędami celtyckimi, zapewniam) to nie wydaje mi się, aby komukolwiek mogło to przeszkadzać. Nie ma ku temu powodów:)
      Oczywiście zgadzam się ze wszystkim, co na temat kościoła zostało tu napisane. Jak już mówiłam - moja rodzina do kościoła nie chodzi. Głównie przez ten zacofany system, w jaki zamieniła się ta instytucja. Wcale nie mieszkam w odległym zakątku świata, mój kościół jest w mieście i to wcale nie małym i co? Ławki są podpisane - na każdej jest karteczka z sześcioma nazwiskami, kto w ławce może siedzieć, oczywiście jak usiądziesz, a ktoś przyjdzie w połowie mszy i twierdzi, że tu miejsce miała jego babka i że ono należy po jej śmierci do niego, musisz ustąpić i przy wszystkich ludziach zrobić z siebie idiotę, że idziesz na koniec kościoła ustawić się za ludźmi, a jak tego nie zrobisz to zacznie się kłócić i tak czy siak wychodzi się przy tym na debila, bo się usiadło na czyimś miejscu... Paranoja. O głupich podpisach do sakramentów nie wspomnę. Druga sprawa - ogrzewanie. Proboszcz wyłudził od ludzi wiele, wiele tysięcy na super tani w eksploatacji system grzewczy, który miał sprawić, że w kościele będzie zawsze ciepło... I co? W ogóle go nie używa, bo jak najwięcej do kieszeni chce z tacy wziąć:/ Więc po co mam iść marznąć i jeszcze dusić się w tłumie, niestety niekoniecznie dbających o higienę osobistą, ludzi? Jak się rozchoruję, to kto mi da na leki? Caritas? A może ksiądz z tacy odłoży? Nie sądzę. Kolejny przykład - bierzmowanie. Zdarzyło się, że jedna dziewczyna nie była ubrana odświętnie (po prostu nie było jej na to stać, ubrała, co miała, ale były to ciuchy znoszone) i została z kościoła wyrzucona, sakramentu nie otrzymała. U mnie to wszystko jest tylko imitacją Kościoła. Oczywiście nie wiem, jak jest u Was - napisałam tylko, jak jest u mnie. Jeśli ktoś ma super kościół, nie musi zbierać głupich podpisów, jest zadowolony ze wszystkich aspektów bycia praktykującym katolikiem w tym systemie - gratulacje! Cieszę się, że taką osobę ominęły tak przykre doświadczenia, jakie spotkały np. mnie. Jednak do Kościoła się nie przekonam, nie po tym, czego doświadczyłam w swojej miejscowości. A szczerze mówiąc, jakoś nie odczuwam szczególnej potrzeby wyprowadzenia się w inny rejon kraju tylko po to, żeby się przekonać, czy inne świątynie są równie beznadziejnie prowadzone, jak moja:p Nie mam na to czasu xD
      A z Halloween Kościół przesadza i tyle. Ja np. oglądam sobie z siostrą jakąś baję w ten dzień, np. Gnijącą Pannę Młodą:D Czy robię komuś tym krzywdę? A w symbole nie wierzę, bo wiele symbolów w naszym Kościele też pewnie kiedyś było czymś zupełnie innym i czy Kościół się tym przejmuje? Na pewno nie:)

      Usuń
    3. Oczywiście, Chedey, nie mam nic do tego, że Ty jesteś wierząca i praktykująca:) Po prostu u mnie Kościół jest tylko imitacją kościoła i bynajmniej nie dotyczy to tylko mojej miejscowości, w promieniu 80km tak jest, niestety... I szanuję też to, że wierzysz w te symbole, w to, że one mają przypisane znaczenie na wieki wieków i przez to mają jakąś tam swoją moc. Może nie potrafię w to uwierzyć, tak jak Ty, bo ja po prostu nie kupuję prawdy absolutnej - nie wiem, ale jakoś tak na "suche" stwierdzenia, że tak jest i koniec kropka, reaguję bardzo opornie, zresztą ja mało co kupuję xD Zawsze widzę we wszystkim drugie dno. A w tym przypadku moim zdaniem drugie dno jest tym faktem: ileś tam tysięcy lat przed narodzinami Chrystusa symbole, które obecnie gdzieś tam się pojawiają w naszym Kościele (gdziekolwiek, przykładów nie przytoczę, bo obchodzi mnie to jak zeszłoroczny śnieg, wybacz:p) też miały swoje, zupełnie inne znaczenie. Nigdy nie mamy tak naprawdę pewności, czy kiedyś tam, w starożytności, jakiś nasz "dobry" symbol nie był tym "złym", dlatego do mnie ta lista zakazanych symboli Kościoła nie trafia. Ale widzisz już sama, ja dopóki nie mam niezbitych dowodów na potwierdzenie KAŻDEJ opcji, a nie tylko jednej strony (bo Kościół przedstawia wszystko tylko ze swojej, wygodnej strony, no bo inaczej nie mogą, niestety) po prostu danych twierdzeń nie kupuję i tyle, więc mam nadzieję, że nie będziesz się zbytnio, jako osoba wierząca i praktykująca, przejmować moim zdaniem:)

      Usuń
    4. Nigdy nie słyszałam o podpisywaniu miejsc, to dla mnie totalna nowość. A ponoć kościół jest dla każdego ;-;
      Ale! Nawiązując do tego, co mówiłaś o braku funduszy na odpowiedni ubiór do sakramentu bierzmowania, ja powiem coś o komunii świętej.
      Mam dwie młodsze siostry, na które idealnie pasuje moja alba komunijna. Mimo tego, że komunię miałam dawno, dawno, to u mnie w parafii ciągle są takie same i nic się nie zmieniło:) Mama zadowolona, bo nie będzie musiała wydawać kupę kasy na nową, a wiadomo - koszty niemałe,, bo jeszcze przyjęcie!
      Rozmawiała z proboszczem sam na sam, pozwolił na taką samą, ale używaną (po siostrze) suknię, a na zebraniu z wszystkimi rodzicami najeżdżał na moją mamę, że ma pretensje o to, że trzeba kupować specjalne stroje do komunii świętej, co było totalnym kłamstwem.
      Sama już nie wiem, co dla kościoła jest ważne. Wygląd, czy wiara?

      Usuń
    5. Może nie byłoby takich problemów, gdyby "pracownicy" (oczywiście nie mówię, że wszyscy) tej instytucji nie traktowali jej jak źródło dochodu, tylko i wyłącznie? Jak pracę, taką samą, jak każda inna? Czasem mam wrażenie, że niektórzy chcą zostać księdzem, bo to świetny zawód! W dodatku pensja jest nieopodatkowana... Niestety, coraz częściej słyszę takie opinie i to nie u tych, którzy nie są zainteresowani tym zawodem, o nie. Ci, którzy faktycznie takie opinie głoszą, do tych zawodów pchają się najbardziej! Tak samo jest z policją - mój znajomy ze studiów wyjechał, bo sobie wymyślił, że zostawia studia, ma to w dupie, lepszy jest zawód policjanta, wcześniejsza emerytura i co tam jeszcze... Tragedia. A taki ksiądz ma jeszcze lepiej, podatków brak i tylko przybywa:p Nawet sobie nie wyobrażacie, jaki napiwek można dostać od takiego księdza...:p Jeśli ktoś pracuje w restauracji i spotka księdza w lokalu - biegiem go obsługiwać, zanim inny kelner/kelnerka z restauracji Was wyprzedzi:p Jak z tacy to mu wszystko jedno, ile wyda, w końcu to nie jego pieniądze, tylko biednych ludzi, którzy na tacę dają co tydzień:p I wciąż nie pojmuję, czemu w takim razie coraz więcej w tych kościołach narzekają, że coraz mniej na tacy jest... Może u Was tego w kościele nie ma, ale u mnie, co niedzielę, jest specjalne podliczenie kilku ostatnich mszy i wciąż, praktycznie cały rok, ksiądz proboszcz przedstawia tendencję spadkową, jeśli chodzi o kwotę, jaką zbiera z każdej mszy:p I bezczelnie apeluje, że jest za mało xD Może gdyby nie szastał nimi na prawo i lewo to by mu nie było za mało:p Wracając do tych strojów komunijnych - to chore, tak samo jak mundurki. Kiedyś wystarczyła biała sukienka i było git, nie musieli być wszyscy jednakowo ubrani, grunt żeby była to biała sukienka. W każdym razie, gdyby ksiądz, z którym rozmawiała Twoja mama, bardziej szanował pieniądz, gdyby kiedykolwiek odczuł na własnej skórze, jak ciężko on przychodzi przeciętnemu Polakowi (wcale nie tak łatwo jak jemu:p), to może by zrozumiał, dlaczego Twoja mama woli nie marnować używanej alby, która jest w świetnym stanie, zamiast wydawać na kolejną. A jego zagrywka z przedstawieniem Twojej mamy w takim, a nie innym świetle, była zwyczajnym odegraniem się za to, że nie chciała kupić kolejnej:/ To straszne, co powiem, ale u mnie w tym biznesie komunijnym podaż jest budowana wyłącznie przez zaufane osoby. Właściwie, nie skłamię, jeśli napiszę, że u mnie jest to biznes rodzinny - ksiądz organizuje sprzedaż pod samym kościołem, a jakaś rodzinka (taka, która się już osobiście o to postarała - na przykład obiecując mu sporą część dochodu ze sprzedaży:p) zgarnia kasę do kieszeni i tak naprawdę na tych albach, wiankach, dewocjonaliach robią tylko świetny interes. Naprawdę nie rozumiem, co jest złego w używanej albie. Chyba tylko to, że alb sprzeda ta rodzinka mniej i że mniejszy będzie procent dla księdza. U mnie niestety w parafii też się kiedyś bardzo tępiło używane alby, ksiądz się nawet oburzał (tak, znów na kazaniu, na coniedzielnej mszy:p), że nie po to organizuje sprzedaż, żeby ludzie zamiast kupować pożyczali albę albo używali starej po starszym rodzeństwie:p Potrafił też stać na tej sprzedaży i patrzeć, kto kupuje, a kto się nie zjawił kupić i później też robił z tego problemy. Jak kupiłaś albę w sąsiednim miasteczku, to już mu było w dupsku źle, że dajemy zarobić innym (tak, to też wypominał na kazaniach - był zakaz kupna alby gdzie indziej, nawet, jeśli była taka sama, pamiętam jak mama przeżywała, bo kupiła mi ten głupi wianek gdzieś indziej i zastanawiała się, jakie konsekwencje nas na kazaniu czekają - paranoja! xD).

      Usuń
    6. Znów podkreślam - tak jest u mnie, to jest Kościół, jaki było mi dane poznać. Jeśli ktoś jest zadowolony z działania tej instytucji, jest praktykującym katolikiem - nie uważam, że robi źle:) To jest indywidualna sprawa każdego z nas. Ja po prostu piszę o tym tylko dlatego, żeby nie było, że nie praktykuję, bo tak, bo mam taki kaprys i że dlatego tylko krytykuję Kościół. Nie praktykuję, bo Kościół sam nie chce, żeby tacy ludzie jak ja praktykowali:p Wszystko pod górkę, wiecznie w dupsku księży źle i nie wiadomo, co człowiek miałby zrobić, żeby takiemu dogodzić. Nie potrafią zrozumieć, że człowiek za darmo od ludzi nie dostaje kasy, że nie każdego stać na nową albę, że nie każdego stać na leki, bo się przeziębił w kościele:/ Nieważne, co zrobisz i jak się zachowasz, jak nie jesteś bogaczem i nie będziesz hojnym na mszy i tak usłyszysz swoje na kolędzie, i tak będą mówić, że pójdziesz do piekła, więc w takiej sytuacji najlepsze, co mogę zrobić i co ostatnio mi kiepsko wychodzi, ale od przyszłego roku ustanawiam poprawę (ale taką już do końca życia!:D) - nie wpuszczać księdza po świętach do domu i tyle:p

      Usuń
    7. Oczywiście, rozumiem Cię Yass, rozumiem wszystkich. Ja mam swoje zdanie, wy macie swoje zdanie i mi to tam pasi :) Przykro mi, że doświadczyłaś takiego Kościoła :/ Ja nie jestem jakimś gorliwym katolikiem. Też uważam, że księża przesadzają co do niektórych rzeczy. Popieram papieża Franciszka, który chce się zbudować "biedny Kościół dla biednych ludzi". Moim zdaniem księża źle robią, biorąc pieniądze, w dodatku tak wysokie, za np. udzielanie sakramentów. To ma być łaska uświęcająca, a nie opróżnianie portfeli. Kościół katolicki w ówczesnych czasach nie jest godnym przykładem miłowania i szanowania bliźniego :/ A szkoda, mam nadzieję, że to się zmieni.
      Btw. Widzę, że dyskusja tutaj odchodzi od tematu Halloween xD

      Usuń
    8. Bo na temat Halloween się wypowiedziałam i nie mam nic więcej do dodania:p Symbole to tylko symbole, a wymysły Kościoła to tylko wymysły Kościoła i naprawdę, moim zdaniem w interesie Boga nie leży wcale nasze umartwianie się i na pewno jest szczęśliwszy, gdy i my jesteśmy szczęśliwi z życia, jakie nam na tym biednym ziemskim padole dał xD Niestety, mimo XXI wieku, Kościół dalej stara się nas zachęcać do umartwiania się. Średniowiecze minęło, czasy, kiedy taka ich polityka była skuteczna - też minęły, a Ci biedni księża dalej tego nie zauważyli:p
      W każdym bądź razie, jeśli poznałaś Kościół wolny od tej zarazy, jaką tutaj opisałam, to naprawdę Ci zazdroszczę! Bo ja sobie nawet nie umiem czegoś takiego wyobrazić:<
      Kościół niestety jest sprowadzony do instytucji opróżniającej portfele i bynajmniej to nie Ci biedni wierni do tego doprowadzili:/ W moim kościele wyrzucono dziewczynę z bierzmowania i nie otrzymała sakramentu, bo nie była ubrana w nowe i nie wiadomo jak eleganckie ciuchy. Tak traktują księża tych biednych i ubogich ludzi:(
      Nie wiem, czy Franciszkowi się to uda, Chedey. To szczytny cel, naprawdę, ale Ci wszyscy księża, którzy naprawdę w swoim zawodzie robią lepsze interesy niż niejeden biznesmen w wielkim mieście, są gotowi zrobić dla pieniędzy wszystko. Nie sądzę, by po prostu pozwolili na odebranie im "zabawek":p Tacy ludzie nie poddają się bez walki, nie, gdy w grę wchodzi ich wygoda życia codziennego... Nie zdziwiłabym się, gdybym pewnego dnia w TV usłyszała, że papież umarł we śnie, bo serce przestało pracować (a tak naprawdę ktoś by go otruł:/)... To straszne, ale nie poznałam w swoim życiu żadnego księdza, który nie byłby materialistą. Dlatego nie potrafię sobie wyobrazić tego, jak oni wszyscy nagle rezygnują z wygód i idą w ślad za Franciszkiem. Prędzej by mu coś zrobili, niż do tego dopuścili...:( Nie potrafię sobie tego wyobrazić, Chedey. Fajnie, że są tacy ludzie jak Ty, którzy wciąż mają nadzieję. Nadzieja to dobra rzecz:) Ja jednak już dawno nauczyłam się, że jeśli kiedykolwiek mogę na coś liczyć to tylko na siebie samą i że na pewno nie znajdę w Kościele niczego, co mi pomoże w jakikolwiek sposób:p Pomodlić się mogę w trudnych chwilach, ale wcale nie muszę w tym celu iść do kościoła. Gdy chcę się napić mleka - nie muszę od razu kupować krowy xD

      Usuń
    9. Mądrze gadasz, mądrze !:))
      Zgadzam sie z twoimi pogladami na temat księży-oczywiscie nie wsadzajmy wszystkich do jednego worka bo zdarzają sie też i tacy, którzy postępują godnie. Ja nie mam urazy do mojego Kościoła, z czego się ogromnie cieszę i doceniam to ;) życzę i Tobie odnalezienia tego czego szukasz w Kosciele i wierze, bo widzę że racjonalnie podchodzisz do zycia, co jest ogromnym plusem, ale pewnie i małym ciężarem. A teraz odlaczam sie od miłych konwersacji, niestety nauka woła :< a pogadalabym sb jeszcze xd

      Usuń
    10. Oj, chciałabym takich godnych spotkać! U nas to jakaś tragedia. Sami materialiści, a jeden raz w szkole na religii powiedział, że jakby miał karabin to by zabił wszystkie dzieci, bo mu przeszkadzało, że kilka klas z podstawówki 1-3 sobie wyszło na boisko pobiegać i pobawić się:p Dosłownie tak powiedział, z taką potworną złością w głosie: "Ale te dzieci hałasują, Boże! Gdybym miał karabin to bym je wszystkie wystrzelał!" Aż się przestraszyłam wtedy, bo on mówił serio. Nienormalny. Obrzydliwy.
      Nie mówię, że wszyscy tacy są. Cały czas podkreślam, że być może w Waszych stronach jest lepiej, ale akurat u mnie to jest tragedia.
      Racjonalnie - to chyba najlepsze określenie całej mojej życiowej filozofii (o ile jakąś mam - jest z pewnością bardzo prosta xD). Powiem Ci, że właśnie taki racjonalizm potrafi to wszystko ułatwić. M. in. nie jestem zła na rzeczy, na które nie mam wpływu, nie przyklejam z łatwością irracjonalnych etykietek i nie wrzucam wszystkiego do jednego worka z taką łatwością, z jaką robią to inni:p Poza tym jeśli człowiek tak naprawdę nie ma wyboru to wcale nie odczuwa ciężaru:p A jeśli wyboru nie ma cała rodzina to już w ogóle jest łatwiej:p Kiedyś jeszcze chodziliśmy do tego kościoła, chociaż w święta, ale skończyło się dosłownie na kilku razach, bo za każdym razem wracaliśmy do domu zniesmaczeni i oburzeni kazaniem, a także zmarznięci i zesztywniali po kilku godzinach stania w takim mrozie. Wystarczyło kilka mszy i zwątpiłam bezpowrotnie w obecność Boga w tej świątyni:p Daję słowo - jeżeli Bóg istnieje (nie mam niestety dowodów namacalnych, które dla takich racjonalnych osób jak ja są praktycznie podstawą egzystencji :p, ani stuprocentowej pewności, mogę jedynie mieć nadzieję, że tak jest) i był na tych mszach obecny, w tym kościele, to podczas kazania z pewnością uciekł z tej świątyni w podskokach, równie wzburzony tym stekiem bzdur jak ja xD Na pewno nie uważa tego miejsca za swój Dom Boży, tak jak to powinno mieć chyba miejsce xD
      A mnie woła praca dyplomowa. Ostatnie trzy strony do przetłumaczenia! <3 No nic, jadę dalej, żeby jeszcze dziś to skończyć:D

      Usuń
  5. Ja nie liczę się ze zdaniem kościoła mimo, że jestem katolikiem. Ale ludzie, przecież to impreza i świetna zabawa. Osobiście bardzo żałuję, że u nas nie obchodzi się tego święta. To strojenie domów i przebieranie się jest cudowne!!!
    No, ale to w końcu Polska, my potrafimy z igły zrobić widły.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie lubię Halloween, jak to mówi moja polonistka "powinniśmy obchodzić Dziady" XD Nie przepadam ani za tym, ani za tym. Niestety - imprezy? To też nie dla mnie, potańczyć, owszem, ale do każdej porządnej imprezy przyczepi się ktoś i zrobi aferę na całe miasto.
    Przebieranie się za duchy jednak jest dla mnie nieco dziwne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja osobiście uważam, że Kościół przesadza. Rozumiem, że Halloween to nawiązywanie do zła, ale bez przesady. Z roku na rok ubywa katolików, w Niemczech zamyka się wtedy 2 000 świątyń. Są one przerabiane na kluby nocne, mieszkania, dyskoteki, parki dla skaterów itd. Powód? Ludzie odwracają się od wiary. Zniechęcają zakazy, zniechęca postawa księży. Nie wolno obchodzić Halloween, należy zbierać podpisy chcąc przyjąć sakrament - nie uważacie, że to chore? Dla mnie absurd. Nie jestem antagonistą tego irlandzkiego święta. Sama kiedyś biegałam od domu do domu i naprawdę nie wiem, co było w tym złego. Miałam tapirowane włosy, czarny strój, a do tego makijaż. Nie uważam tego za coś złego. Nawiązywałam do śmierci? Do szatana? To tylko symbole, a moim zdaniem Kościół wyolbrzymia. Za kilka(naście) lat 9/10 ławek będzie pustych. Proces ten jak widać jest już w toku. Taka moja opinia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem wierząca, a nie mam nic przeciwko obchodzeniu Halloween. Myślę, że kościół zbyt mocno neguje wszystkie inne święta, które nie mają nic wspólnego z chrześcijaństwem, co świadczy tylko o tym, że nie jesteśmy krajem tolerancyjnym. Osobiście uważam Halloween za swego rodzaju zabawę. Halloween nie oznacza od razu składania ofiary czy czegokolwiek takiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. + ostatnio mnie bardzo rozbawił fakt, że Kościół chciał zanegować sposób obchodzenia Halloween i dorośli poprzebierali dzieci za aniołki o osoby święte, co moim zdaniem jest już zupełną przesadą.

      Usuń
    2. Dla mnie to czysty debilizm. I co to ma pokazać? Że człowiek chętniej się przebierze za coś fajnego, np. za gnijącą pannę młodą, niż za świętego męczennika, którego wszystkie znane nam z obrazów oblicza są po prostu nudne, bo się umartwia? Jasne, że ludzie wolą się bawić niż umartwiać!:p Gdyby Kościół w końcu to zrozumiał, że droga do zbawienia nie leży wcale w umartwianiu się, to może mieliby więcej praktykujących. Nawiasem mówiąc, moim zdaniem jakiekolwiek formy umartwiania się po prostu są szkodliwe. Mało to już stresu i smutku jest w życiu ludzi w XXI wieku?;/ Sama mam tyle, że odechciewa mi się żyć czasem i naprawdę to by był gwóźdź do trumny, gdybym postanowiła poświęcić swe cierpienie Bogu i w takim razie pogłębiać je jeszcze bardziej, ku czci Pana Boga Naszego, amen. Doprowadziłoby to co najmniej do depresji, a myślę, że Temu na górze wcale nie zależy na naszym nieszczęściu ani na tym, żebyśmy byli bardziej chorowici:p Zresztą to podobno grzech szkodzić sobie czymkolwiek na zdrowie, nieprawdaż?:p A w tym Kościele jest coraz bardziej smutno, coraz bardziej nudno i depresyjnie właśnie. No ile razy człowiek może słuchać na kazaniu, że pójdzie do piekła, bo dał tylko złotówkę na tacę?:p Przecież od tego można sfiksować:p

      Usuń
  9. Postaram się sklecić jakąś logiczną wypowiedź ;)
    Nie obchodzę Halloween, nie ma takiego święta w moim osobistym kalendarzu. Nic do niego nie mam. Dla mnie po prostu świętem jest dzień, który obchodzę z kimś (czytaj: najczęściej z rodziną), np. urodziny, Wigilia, Sylwester. A ostatni października to data jak każda inna. Jestem niewierząca, nie potrafię sama od siebie (poza ślubami czy pogrzebami) zawitać do kościoła - to nie dla mnie. Ale postawa Kościoła jest moim zdaniem zbyt rygorystyczna, zacofana i w ogóle jakaś za Murzynami. Chociaż tak mi przyszło do głowy, że może TAK MA BYĆ, tak jest lepiej dla NICH. Dzięki swojej stałości w przekonaniach utrzymują obecnych "mocno"wierzących, pokazując religię jako nieustępliwą i pragnącą wyrzeczeń. Coś w tym jest. Bardzo podoba mi się odmiana naszej religii w Ameryce. Są tam pastorzy (nie księża), którzy są normalnymi pracującymi ludźmi, ale czują powołanie i cieszą się, że MOGĄ służyć w Kościele. I te chóry Gospel... Gdyby u nas to tak wyglądało, wszystkim byłoby lżej. Z drugiej strony: wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie też można powiedzieć, że to dla mnie data, jak każda inna. Nic, poza obejrzeniem filmu animowanego, nie robiłam xD
      Zacofana! Tak, to dobre słowo. Idealne. I powiem Ci, że jest coś w tej Twojej teorii, na temat mocno wierzących, ale zastanawia mnie jedna rzecz... Ci "mocno" wierzący mają najczęściej już swój wiek (nikogo nie chcę tu obrazić, ale taka jest po prostu prawda - w młodszych pokoleniach już tej wiary nie ma, stojący w miejscu Kościół nie przebił się, nie dotarł do umysłów kolejnych pokoleń, w każdym razie nie odniósł takiego sukcesu, jak w pokoleniach starszych, choć tu też nie wiadomo, czy nie przyczyniły się do tego tragedie wynikające z krwawych historycznych wydarzeń w naszym kraju), a ponieważ nikt jeszcze nie wymyślił przepisu na nieśmiertelność to te najsilniejsze zastępy wiernych z przyczyn biologicznych im się powoli wykruszają i jeżeli Kościół zamierza przetrwać kolejny wiek, musi coś zmienić.
      Moniko, już Cię lubię! <3 Też mi się zawsze podobał ten amerykański wizerunek Kościoła, takiego radosnego. Oczywiście nie mam pojęcia, czy w filmach nie kłamią i czy faktycznie tak tam jest, ale to jest dużo lepsze od średniowiecznego umartwiania się, jakie jest mile widziane przez księży u nas:p Bankowo, niejeden ksiądz w mojej miejscowości zaklepałby mi miejsce w niebie słownie podczas mszy, na kazaniu, gdybym się zaczęła okaleczać i gdybym poświęcała swoje cierpienie Bogu. Chociaż byłoby to zbyt ambitne. W moim kościele wystarczy przecież odnowić płot za darmo albo jakiś krzyż i ksiądz na kazaniu z automatu zaklepuje miejsce w niebie, serio!:p Polecam wszystkim, którzy boją się, że tam nie trafią:p Okoliczni złodzieje są w ten sposób całowani po rękach pod samiutkim ołtarzem.

      Nie dziwię się, Moniko, że i Ty do Kościoła nie chodzisz! :D Pomijając aspekt samej wiary w Boga... Tam się po prostu nie da chodzić xD Niemożliwością jest wytrzymać te wszystkie sztuczności, kłamstwa i akty hipokryzji. Za dużo tego tam jest jak na jedną mszę xD

      Usuń
    2. Głównie osoby starsze, to prawda. Nie chciałam tego tak ująć, więc pominęłam tę kwestię. No właśnie powinni coś zrobić, zmienić. Ale pewnie zajmą się tym w ostatniej chwili jak już będą znaczne braki w "finansowaniu". Na prawdziwej mszy (takiej, w której uczestniczyłabym całą sobą) nie byłam już 10 lat i nie mam bierzmowania właśnie przez te durne podpisy (nie mam zamiaru nikomu niczego udowadniać, sakrament miał być dla mojej duszy, jeśli ją mam, a nie dla papierka). Mój ksiądz prowadzący religię jest całkiem spoko :), z jednej strony z nami żartuje jednocześnie prowadząc lekcję, ale jakby co to nie powie nam prawdy o Kościele (albo bardzo ją okroi, żeby brzmiało to łagodnie i wręcz pogodnie). Nie wiem, czy jakiś płot czy krzyż miałby poprawić moją sytuację czy coś. Jakoś niespecjalnie mnie to dzisiaj obchodzi. Kolędy nie przyjmuję, bo ksiądz zawsze coś wypomni (na ogół jedno i to samo). Szanuję tych, którym się udało uwierzyć albo mieli tyle wytrwałości, żeby pominąć te negatywne aspekty. Dzisiaj kiedy do szkoły jeżdżę do sporego miasta, czuję się normalna z tym, że nie akceptuję Kościoła. I mogę mieć gdzieś czyjeś opinie na ten temat. W mojej wsi to już tak fajnie nie wygląda. I ja też cię lubię Yass! :D Nawet jeżeli 1/5 tego co pokazują w filmach jest prawdą, to by mi to wystarczyło. Piąta część ich radości. :)

      Usuń
  10. Osobiście nie lubię tego "święta". Nie widzę w tym niczego fajnego ani sensownego. A pozostali? Dobrze, niech się przebierają, niech się straszą nawzajem, jeśli to dla nich frajda. Nie mam z tym problemu, dopóki pamiętają także o naszym Święcie Zmarłych :) Jeśli chodzi o Kościół i jego działania, to jestem przeciwna większości z nich. Doświadczyłam na własnej skórze, jakie to okropne uczucie, gdy ktoś narzuca ci, że masz chodzić do kościoła po jakieś pieprzone podpisy, bo inaczej nie dostaniesz bierzmowania. Wciąż to praktykuję (choć coraz rzadziej - bez bicia przyznaję się, że większość mszy sama sobie podpisuję; przygotowuję się do bierzmowania jedynie po to, żeby móc w przyszłości zostać ewentualną żoną lub chrzestną bez problemów) i zamiast zachęcać ludzi do chodzenia do Kościoła, to działa przeciwnie. Zawsze wyznawałam zasadę, że idę do Kościoła, gdy ja sama czuję taką potrzebę, a nie dlatego, że taki jest chory wymóg księży. Jestem przeciwna Kościołowi jako instytucji, która popełnia wiele okropnych błędów w stosunku do wiernych. Jeśli chodzi o mój stosunek do wiary, to wciąż on się kształtuje. Ostatnio na religii siostra poprosiła nas o napisanie krótkiego eseju, gdzie wyjaśnimy właśnie nasze podejście do wiary. Napisałam najszczerzej jak umiałam - gdy byłam mała byłam bardzo religijna, w gimnazjum uznawałam się za totalną ateistkę, a teraz jestem gdzieś pomiędzy. Często zadaję sobie pytanie: "Skoro Bóg nas kocha, chce dla nas jak najlepiej, to dlaczego wciąż zsyła na nas tyle nieszczęść?", co nie pozwala mi jednostronnie określić swojej postawy. Cóż. Wiem tylko tyle, że będę długo szukać odpowiedzi na to pytanie, a Kościół z pewnością mi w tym nie pomoże.
    PS. Nie myślicie, że gdyby we wszystkich parafiach byliby księża pokroju serialowego ojca Mateusza, to wszystko wyglądałoby inaczej? :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń