zamknij

Graficy na luzie

(C) Erenae

Wpycham się w grafik z postem o lekkiej tematyce, ale ważnym. Wiem, że brakuje wam odskoczni. Ciągle tylko nawiązuję do kryzysu w grafikosferze, do tego, że sypie nam się to wszystko na głowę, że nie mam co do przeglądu wsadzić, przez co zapominam całkowicie o rozrywce. Gdybanie i narzekanie zostawmy na później. Pora pogadać o... książkach!

Zdaje mi się, że kiedyś pytałam was o preferencje filmowe. Tym razem czas na książki. Podzielcie się swoim zdaniem na temat tego, co jest najważniejsze. Na co zwracacie uwagę - na okładkę czy pozytywne rekomendacje? Kierujecie się recenzjami (gdy ta jest negatywna, dalej sięgacie po lekturę, czy wybieracie inną?) czy wolicie przetestować dzieło na własnej skórze? Jakie gatunki lubicie najbardziej? Macie swojego ukochanego autora? Macie (jak ja) wrażenie, że w dzisiejszych czasach 'każdy głupi' może napisać książkę? Czy rynek nie jest przypadkiem zasypany przez bezwartościowe pozycje? A może są i uzdolnieni autorzy wśród nas? Jeśli tak, pochwalcie się - wasza twórczość ujrzała światło dzienne, promujecie się w internecie czy piszecie raczej do szuflady?

Koniecznie podzielcie się swoim zdaniem!  

4 komentarze:

  1. Bardzo lubię czytać książki. Gdy wchodzę do Empika mam pewność, że wyjdę z przynajmniej jedną nową książką. Przy wyborze patrzę na okładkę, ale ona jest tylko tym czymś, co każe mi przekręcić książkę na tył by przeczytać opis. Zdanie innych nie wpływa na mój wybór, bo wiadomo, każdy lubi co innego.
    Muszę jednak stwierdzić, że większość książek dla młodzieży jest dość przewidywalna. Ludzie tam są perfekcyjni, zakochują się od pierwszego wejrzenia i ich miłość nie zna granic...
    Wolę gdy głównym bohaterem jest chłopak, bo dziewczyny zazwyczaj są takie mdłe, niezdecydowane lub po prostu ich charakter bardzo odpycha. Moje ulubione książki to Grim Gesy Schwartz i Kroniki Wardstone Josepha Delaney'a. Świetne fantasy-horror, które najlepiej czyta się w nocy ♥ Polecam, tym co nie przeczytali, a szukają czegoś fajnego ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sięgnę po te dzieła, bo w każde wakacje rzucam sobie wyzwanie, aby przeczytać jak najwięcej ciekawych pozycji. Będąc w Anglii zakupiłam sobie trzy książki, więc Twoje propozycje muszę odłożyć gdzieś na połowę lipca ;)

      Powiem Ci, że ja również zwracam uwagę na okładkę. Bywało i tak, że nie świadczyła ona o jakości treści, ale jako osoba, która na co dzień obcuje z rzeczami ładnymi, robię to bez zastanowienia. Sugeruję się za to opiniami innych. Wyrabiam sobie zdanie przed przeczytaniem książki. Podczas lektury mam na uwadze to, co mówili/pisali recenzenci. Nierzadko się z nimi zgadzam. Uważam to za niezdrowe, ale to u mnie obowiązkowy punkt przed rozpoczęciem czytania.

      Usuń
  2. Ja też lubię czytać książki, jednak mam określony gatunek, oczywiście miłość, dramat i fantazja - to moje ukochane dzieła. Dużą uwagę zwracam na elementy fabuły i opisy - po prostu to lubię. Sama kiedyś tworzyłam własne opowiadania, więc wiem, że najważniejsi są bohaterowie którzy nie są przerysowani, ale nie są też przezroczyści.

    Na okładkę nigdy nie patrzę - nie szata zdobi człowieka, choć czasem, kiedy okładka jest interesująca przystanę i przeczytam stronę czy dwie. Staram się też nie sugerować opinią innych. Raz właśnie słyszałam, że książka Piękne Istoty jest straszna itp, a mnie się ona spodobała, więc chyba każdy ma swój gust, prawda?

    I rzeczywiście, dziś każdy może napisać książkę, ale nie uważam, że są one bezwartościowe. Liczą się chęci i to, że ktoś próbuje. Może nie wszystkie te książki wniosą coś do naszego życia, ale na pewno wniosą wiele dobrego do życia autora, więc jeśli ktoś tylko może, to niech pisze i wydaje, o ile mu pieniądze na to pozwolą i cierpliwość oczywiście ;)

    A ulubione dzieła? Moje to zdecydowanie cała seria Becci Fitzpatric "Szeptem", z lektur szkolnych "Buszujący w zbożu" czy "Mały Książę" ale jest też parę pozycji jak Abigail Gips "Umarli czasu nie liczą". A twoje ulubione?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Małego Księcia" wspominam źle. Jest napisana naprawdę pięknym językiem, za co podziwiam E. Hemingway'a, ale sama fabuła jakoś mnie nie pociąga. Mówią, że książka ta, czytana na różnych etapach życia, odkrywa coś nowego. Być może to prawda, ale póki co jestem do tego dzieła zrażona.

      Moje ulubione pozycje to przede wszystkim książki, które napisał John Boyne (np. "Chłopiec w pasiastej piżamie"), George Orwell (np. "Folwark zwierzęcy") czy Regina Brett (np. "Bóg nigdy nie mruga"). Z lektur szkolnych ubóstwiam wszystkie dramaty Szekspira (bez wyjątku), ale i "Balladynę" Słowackiego (to chyba przez tę atmosferę mroku i tajemnicy, bo to jak najbardziej moje klimaty).

      Usuń